Nie mój cyrk, nie moje małpy

Dziś trochę inaczej. W zasadzie nie rozumiem do końca jaki bodziec sprawił, że postanowiłam napisać artykuł z kategorii „przemyślenia” łamane przez „wellness”, ale najwidoczniej coś długo dojrzewało we mnie, żeby rzucić światło na pewne mechanizmy i dać temu upust. Nie będzie o samym algorytmie czy SoMe, ale przede wszystkim o konflikcie, który dotyczy coraz większej ilości ludzi. Konflikcie między autentycznym tworzeniem a koniecznością nieustannego „opakowywania” siebie i swojej twórczości pod system, który nagradza copy-paste, szybkość i uwagę zamiast znaczenia. Co zrobić, żeby nie wpaść w skrajność „albo gram według zasad algorytmu albo kompletnie znikam”? Jak zostać w tym kole, ale odmówić mu prawa do definiowania Twojej wartości?

Tage – Cica-Tree Shaking Glow Sun Fixer

Produkt, o którym dziś opowiem jest niezwykle ciekawy, ponieważ pełni rolę utrwalacza makijażu z jednoczesną ochroną przeciwsłoneczną. Tage Cica-Tree Shaking Glow Sun Fixer daje nie tylko ochronę, ale też niesamowity glow. Mamy tu trójwarstwową formułę – olejkową warstwę, puder wygładzający i optycznie zmniejszający widoczność porów oraz kojącą warstwę wodną. Dzięki temu możecie sobie zapewnić nie tylko pełną ochronę, ale nawilżoną i pełną blasku twarz. Oprócz tego jest tu szereg cudownych składników botanicznych – drzewo herbaciane, wąkrotka azjatycka czy ksylitol. Dodatkowe właściwości wyrównujące koloryt skóry i przeciwstarzeniowe zapewnia adenozyna i niacynamid. Efekt skóry w stylu „glazed donut” w połączeniu z wysoką ochroną SPF to coś czego kompletnie nie spodziewałam się po tym produkcie. Najciekawsze składniki aktywne to moim zdaniem niacynamid, kwas traneksamowy, centella, adenozyna oraz zestaw ceramidów + cholesterol.