Dziś trochę inaczej. W zasadzie nie rozumiem do końca jaki bodziec sprawił, że postanowiłam napisać artykuł z kategorii „przemyślenia” łamane przez „wellness”, ale najwidoczniej coś długo dojrzewało we mnie, żeby rzucić światło na pewne mechanizmy i dać temu upust. Nie będzie o samym algorytmie czy SoMe, ale przede wszystkim o konflikcie, który dotyczy coraz większej ilości ludzi. Konflikcie między autentycznym tworzeniem a koniecznością nieustannego „opakowywania” siebie i swojej twórczości pod system, który nagradza copy-paste, szybkość i uwagę zamiast znaczenia. Co zrobić, żeby nie wpaść w skrajność „albo gram według zasad algorytmu albo kompletnie znikam”? Jak zostać w tym kole, ale odmówić mu prawa do definiowania Twojej wartości?



