{ s h i f t } Clean Beauty

Mimo, że piszę tego bloga już od sześciu lat, tak naprawdę o pełnej i świadomej pielęgnacji możemy mówić od stycznia. Do czasu, aż podjęłam decyzję o shifcie (przejściu ze stosowania przypadkowych kosmetyków do inwestowanie w te, których skład znam w 100%), błądziłam po omacku. Często dopiero po recenzji danego kosmetyku i dogłębnej analizie publikowanej przy każdym tego typu wpisie, orientowałam się, że kosmetyk, który kładłam na swoje włosy, ciało, czy twarz, tak naprawdę wcale nie miał „dobrych” składników. Byłam najprościej ujmując królikiem doświadczalnym na własne życzenie.

Although I’ve been writing this blog for six years, we can really talk about full and conscious care since January. Until I made the decision to shift (transition from using random cosmetics to investing in those whose ingredients I know 100%), I was stumbling in the dark. Often, only after reviewing a particular cosmetic and thoroughly analyzing the information published with each post of this type, did I realize that the product I was applying to my hair, body, or face didn’t actually have „good” ingredients. I was, to put it simply, an experimental rabbit by my own choice.

W dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się z Wami aplikacją, która znacznie ułatwia mi poszukiwanie „pożądanych” kosmetyków.

In today’s post, I would like to share with you an application that greatly facilitates my search for „desired” cosmetics.

WŁOSY: PAŹDZIERNIK 2018

Trochę czasu minęło od ostatniej aktualizacji #herowej (w których to podsumowuję pielęgnację włosów)… Okropna pogoda, brak odpowiedniego oświetlenia i #badhairdays towarzyszą mi od co najmniej trzech dni, ale mimo to postanowiłam się przełamać, cyknąć kilka zdjęć przy pomocy samowyzwalacza (#typowe) i podzielić się z Wami tą jakże niezwykle niezbędną wiedzą, która z założenia ma Wam pomóc w wyborze świetnych kosmetyków. Albo w ich omijaniu, zważywszy na to, że moje włosy są w tragicznym stanie od (tak jak wspominałam) trzech dni. #koniecświata

Co tu dużo ukrywać: sama sobie zapracowałam na taki a nie inny stan włosów. W październiku katowałam je prostownicą i gorącym nawiewem suszarki praktycznie za każdym razem, kiedy jechałam coś załatwić (tych razów było mnóstwo). Co prawda pod względem kosmetycznym nie mam sobie nic do zarzucenia, ale wygląda na to, że w przypadku nitkowatych, zrogowaciałych, wyspecjalizowanych wytworów naskórka, występujących wyłącznie u ssaków, na powierzchni ich skóry, zbudowanych z twardej, spoistej keratyny – dobre kosmetyki to nie wszystko. Zresztą, po co ja to piszę? Temat odpowiedniej diety, redukowania stresu, czy odpowiedniej ilości godzin snu wałkowałam na tym blogu tysiąc razy, a mimo to październik obfitował u mnie w same #niezdrowe nawyki.

Dlatego dzisiejsze zdjęcia podsumowujące pielęgnację będą bardziej #aesthetic, a nie #dokumentalne. Tada:

Fajny tatuaż, cnie?

Wróćmy jednak do tematu przewodniego. Kosmetyki, jakich używałam w październiku:

MYCIE:

– Johnson’s baby – szampon z rumiankiem
– szampon regenerujący HASK ARGAN OIL from Morocco
– szampon Schauma – nature moments – succulent raspberry & sunflower oil
– Nivea Micellar Shampoo – odświeżający szampon micelarny do włosów normalnych i przetłuszczających się

ODŻYWIANIE:

– Petal Fresh – odżywka nawilżająca z ekstraktem z nasion winogron i oliwą z oliwek – stosowana na całej długości po spłukaniu szamponu
– Petal Fresh – odżywka Tea Tree – stosowana na skalp
– Maska odbudowująca z keratyną – Dream (Artego)
– Odżywka Weleda – kuracja odnawiająca z owsem (nie służyła mi na Maderze, dam jej szansę w Polsce)
– Odżywka nabłyszczająca do włosów pozbawionych blasku Bio-malwa i ekstrakt z pereł – Lavera (również średnio mi służy)
– L’Oréal Paris Botanicals Rich Infusion – maseczka do włosów suchych

DODATKOWO:

– L`Oreal Paris, Botanicals Fresh Care, Bogate odżywienie, Pomada dyscyplinująca bez spłukiwania do włosów suchych
– tonik rozświetlający bez spłukiwania L’OREAL PARIS BOTANICALS FRESH CARE Geranium RADIANCE REMEDY
– olej ANWEN – werbena do włosów niskoporowatych
– olej z owoców awokado – Venus
– olej grejpfrutowy ALCHEMY OILS
– wcierka Banfi Hajszesz

Tak właśnie patrzę na tę listę powyżej i… uznałam, że przed pożegnaniem się muszę napisać #ważną rzecz. Nie myślcie, że używałam tych kosmetyków na raz XD. Używałam ich… na przemian XD. Lol.

Jak Wasze włosy mają się jesienią? Tragedia, czy fajerwerki? Jeśli to drugie, wiedzcie, że zazdroszczę.