lilyeve – grow turn exosome brush ampoule

Czy da się trafić przypadkiem na kosmetyk idealny? Da się. Dzisiejsza recenzja właśnie o takim kosmetyku będzie, bowiem jedyne co mnie w nim zainteresowało to aplikator w formie grzebyczka. Wygląda na to, że tylko tyle trzeba w dzisiejszych czasach, żeby mnie kupić. Ampułkę lilyeve przygarnęłam do siebie w ramach programu influencerskiego YESSTYLE, w ramach którego – jak już wcześniej wspominałam – staram się znajdować perełki warte polecenia. Mam już za sobą dwie aplikacje tego produktu i jestem tak podekscytowana pierwszymi odczuciami, że postanowiłam nieco wcześniej przygotować na jego temat materiały.

MOEV – annurcatin shampoo – wzmacniający szampon do włosów

Tbh nie planowałam nawiązywać współpracy z MOEV, bo jedyne co oferowali w ramach paczki darmoszki, to szampon (a jak wiecie, szamponów w moim domu jest aż nadto). Koniec końców się skusiłam i szczerze powiedziawszy bardzo zaskoczyły mnie pierwsze mycia. W jednym zdaniu mogłabym podsumować ten produkt jako bardzo mocnego zawodnika, bo już w momencie nałożenia na skórę głowy i spienienia czuć, że „coś” się dzieje. Miałam tak z niewielką ilością przetestowanych w ciągu tych 17 lat produktów, między innymi z wcierką Kaminomoto. Okej, ale przejdźmy do rzeczy może.