Elo. Nie spodziewaliście się tak szybkiego nowego wpisu, co? Ja też nie. Czasami są jednak momenty, że nie da się inaczej (nudzę się w pracy i mam czas na publikację), więc zachęcam do chwycenia po jakąś dobrą herbatkę ziołową i czytania.
Tak jak wspominałam w poprzednim poście, ostatnimi czasy udało mi się wykończyć dwa produkty do mycia twarzy. Dziś przychodzę z recką drugiego, już nieco mniej ąę i dostępnego praktycznie w każdym Rossmannie. Wcale nie oznacza to, że jest jakiś gorszy od Blue Beautifly, wręcz przeciwnie.


