fridge yde 4.4 – krem, który uratował moją cerę

Cześć kochani! Czy to nie zabawne, że coraz częściej piszę recenzje w oparciu o próbki pełnowartościowych produktów? Część z Was mogłaby mi zarzucić brak podstaw do oceniania danego kosmetyku w związku z krótkim okresem testowania, ale uwierzcie mi. W przypadku naprawdę dobrych produktów, nie trzeba więcej niż dwóch tygodni, aby w pełni wyrobić sobie opinię na ich temat. Tak też było z kremem marki fridge yde 4.4, którego próbkę otrzymałam wraz z zamówionym podkładem. O podkładzie już wkrótce, tymczasem (dopóki nie dotrze do mnie krem w pełnej okazałości), kilka słów na temat ósmego cudu świata.

Dlaczego zawsze kupuję odżywkę WELEDA, mimo, że wcale jej nie lubię?

Hoho, dzisiaj pojedziemy z koksem. Zamierzam zrecenzować odżywkę, której nienawidzę i którą mimo wszystko ciągle, nałogowo kupuję. Ciekawi Cię dlaczego? Zapraszam do czytania.

Nie ma nic bardziej triggerującego niż używanie kosmetyku, którego nienawidzisz. Nie podoba Ci się jego zapach, konsystencja, tuba, cena, wszystko. A mimo to wciąż go kupujesz. Nie jest to normalne, prawdopodobnie myślisz, że stoi za tym jakiś włosomaniaczy spisek bądź metoda, która winna odmienić Ci życie po przeczytaniu tego wpisu? Otóż nie. Rozczaruję Cię. Nie ma żadnego haka. Nie lubię tej odżywki i mimo to nadal jej używam. Jak? Dlaczego?