MASŁO KAKAOWE

Dzisiejszy artykuł miałam publikować tydzień temu, ale jakoś tak się dziwnie złożyło, że znowu przestałam wierzyć w jakikolwiek sens prowadzenia tego bloga. Bo wiecie, napady myśli w stylu „lol, Sandra, ale po co komu wiedzieć cokolwiek na temat masła kakaowego? jeżeli ktoś będzie chciał go użyć, równie dobrze może po prostu skorzystać z Google i znaleźć informacje w sieci, Twoja urodowo-blogowa działalność jest absolutnie niepotrzebna dla kogokolwiek” są u mnie absolutną normą. Masło kakaowe w pastylkach, o którym piszę, wykończyłam w dość niekonwencjonalny sposób… Kupione z myślą o pielęgnacji włosów mojego chłopaka, trafiło bowiem ;_; na patelnię. Ale o tym później.

Masaż tajski – wstęp

Wiem, że mam wpływ na to co robicie.

Kiedy ponad trzy lata temu jako jedna z pierwszych blogerek (o ile nie pierwsza) napisałam o szczotkowaniu ciała na sucho, wspomniany artykuł stał się najczęściej czytanym i najchętniej odwiedzanym tamtego (2019) roku. Zaczynając swoją przygodę ze szczotkowaniem, nie miałam zbyt wielkiego wyboru w kwestii szczotek – jedyną profesjonalną firmą funkcjonującą wówczas na polskim rynku była wspominana przeze mnie w artykule marka KHAJA. Do tego czasu, gdy temat stał się nośny, a specjalistką od szczotkowania ciała chciała być każda inna blogerka, firm specjalizujących się w sprzedaży szczotek do szczotkowania sensu stricte namnożyło się jak grzybów po deszczu.

Dziś po raz kolejny zamierzam wprowadzić do blogosfery konkretny trend, a mianowicie odczarować stereotyp krążący wokół salonów masażu tajskiego i przekonać Was, że inwestycja w profesjonalny masaż to także inwestycja w niekwestionowaną gwarancję długoletniego zdrowia i benefitów, o których prawdopodobnie nie mieliście pojęcia. Do dzisiaj.