vademecum med

Cześć kochani!

Zanim maturzyści wpadną w panikę, chcę uspokoić: nie będę pisała o vademekach (omg, jak odmienia się vademecum?) przygotowujących do studiów medycznych (vademecum med, hehe taki żarcik-kosmonaucik). Dziś, po raz kolejny, piszę o KoSmEtYkU. Zauważyłam pewną zależność w odniesieniu do mojego blogowania. Wpadam w takie… pętle. Pętle nicnierobienia i pętle obsesyjnego pisania na jeden i ten sam temat.  Obecnie trwa pętla kosmetyczna. Obiecuję jednak, że już niedługo ulegnie to zmianie, ponieważ mam w planach zupełnie inne artykuły: typowo nerdowe, typowo refleksyjne, i inne, które z pewnością trafią w Wasze gusta, skoro już mnie czytacie. 

Szampony Sante. Mój numer jeden wśród wegańskich kosmetyków!

Cześć kochani!

SANTE NATURKOSMETIK to jedna z tych marek, na które prawdopodobnie nie wpadłabym, gDyBy nie moja mama. Notabene sama zaraziłam ją fiołem na punkcie kosmetyków organicznych, dlatego jestem podwójnie dumna z tej kobiety, bo dzięki niej mogę polecić Wam szampony, których nie zamieniłabym na żadne inne. A przynajmniej, jeśli mowa o szamponach w płynie – obecnie zaczynam testować jeden taki w kostce (a o nim już wkrótce, lol). Rozsiądźcie się wygodnie, zaparzcie kubek ulubionej herbatki i zapraszam do czytania!