Dlaczego zawsze kupuję odżywkę WELEDA, mimo, że wcale jej nie lubię?

Hoho, dzisiaj pojedziemy z koksem. Zamierzam zrecenzować odżywkę, której nienawidzę i którą mimo wszystko ciągle, nałogowo kupuję. Ciekawi Cię dlaczego? Zapraszam do czytania.

Nie ma nic bardziej triggerującego niż używanie kosmetyku, którego nienawidzisz. Nie podoba Ci się jego zapach, konsystencja, tuba, cena, wszystko. A mimo to wciąż go kupujesz. Nie jest to normalne, prawdopodobnie myślisz, że stoi za tym jakiś włosomaniaczy spisek bądź metoda, która winna odmienić Ci życie po przeczytaniu tego wpisu? Otóż nie. Rozczaruję Cię. Nie ma żadnego haka. Nie lubię tej odżywki i mimo to nadal jej używam. Jak? Dlaczego?

RÓŻANE (i nie tylko) DENKO

Nikogo nie oszukam, jeśli napiszę, że tym razem poszłam na całość przy wyborze / ilości denkowanych produktów. Nie zdarza się to często, ale uznałam, że skoro kosmetyki, które zamierzam dziś zrecenzować mają wyjątkowo prosty/krótki skład, to… czemu nie? Staram się regularnie odrzucać produkty o złym składzie, które wykańczam z bólem (shift wymaga poświęceń, jeśli nie chcesz marnować #złych kosmetyków). To, co obecnie pokazuję jest raczej dobre lub bardzo dobre, jeśli akurat zdarzy mi się wykończyć świadomie kupiony kosmetyk. Nie przedłużając jednak… zapraszam do czytania!