Caudalie – Vinoperfect – Dark Spot Glycolic Night Cream {recenzja}

Hejo! Miałam dzisiaj do Was przyjść z recenzją dwóch kremów marki Caudalie, ale w ostatniej chwili doszłam do wniosku, że będzie lepiej, jeśli przyjrzymy się im oddzielnie (zwłaszcza, że w tym samym czasie miałam przyjemność testować aż trzy ich różne kremy). Produkt na pierwszy rzut to glikolowy krem na noc przeznaczony do twarzy podatnej na przebarwienia. Ja co prawda nie mam problemu z przebarwieniami (dzięki Bogu), ale lubię go stosować w momencie kiedy moja kapryśna twarz od czasu do czasu postanawia się zbuntować. Pomimo terapii izotretynoiną zdarza się, że mam poważne breakouty, ale krem, o którym dziś na napiszę doskonale radzi sobie z ich skutkami.

Hey! I was supposed to come to you today to review two Caudalie creams. Still, at the last moment, I concluded that it would be better if we looked at them separately (especially since I had the pleasure of testing three of their different creams simultaneously). The product, at first glance, is a glycolic night cream designed for the face prone to discoloration. I don’t have a problem with discoloration (thank God), but I like to use it when my capricious face decides to rebel occasionally. Despite the isotretinoin therapy, I have severe breakouts, but the cream I will write about today perfectly copes with their effects.

SMOCZA KREW THE ORDINARY (30% AHA + 2% BHA PEELING SOLUTION)

Zwlekałam z pisaniem recenzji tego produktu dość długo, a to dlatego, że odnoszę wrażenie, iż wszyscy go znają i nikomu tak naprawdę nie trzeba go przedstawiać. Świadomie lub mniej świadomie dbające o cerę urodomaniaczki z kosmetykami The Ordinary prawdopodobnie miały do czynienia. Mnie samą do opisywanej przeze mnie mieszanki kwasów przekonała potoczna nazwa aka. smocza krew. Kto nie chciałby wypróbować na sobie legendarnej smoczej krwi?