#denko #greenbeauty: naturalne kremy do twarzy i pod oczy

Ostatni wpis o kosmetykach publikowałam na łamach tego bloga… w maju. Tak jak wspominałam w poprzednim filmie na moim kanale, trochę się tych kosmetyków do recenzji uzbierało, a jak wiecie – nie lubię chomikować pustych opakowań zbyt długo, ponieważ świadomość niedokończonych spraw totalnie wyprowadza mnie z równowagi. Dziś, z nadzieją, że moje własne przygody kosmetyczne w świecie #greenbeauty pomogą (choć w pewnym stopniu) Wam, opiszę sześć kremów – dwa do twarzy, dwa pod oczy, które towarzyszyły mi w ciągu ostatniego roku.

jedyna maseczka z rossmanna, którą warto kupować, bo wszystkie inne to zło wcielone i mają zły skład

Karolina strasznie chciała, żebym umożliwiła jej czytanie HR, więc to robię. Znaczy się, nie wiem czy robię. Może robię. Może nie robię. Nie chce mi się, ale postaram się, żeby ten wpis był wystarczająco merytorycznie zadowalający, ażebym mogła go opublikować i sprawić, żeby był publicznie dostępny.